Pierwsze koty za płoty!

 Cześć i czołgiem!

Mimo, że kiedyś już zdarzyło mi się pisać bloga, to jednak przy podjęciu nowej próby pojawia się ten sam co wtedy „syndrom pierwszego posta”.

Chciałoby się po prostu przedstawić i powiedzieć o co właściwie się rozchodzi, ale to nie takie hop! Bo właściwie nie czuję jakiejś silnej potrzeby ograniczać się i tego co tutaj znajdziecie już za pierwszym strzałem. Z tego powodu powiem Wam tylko pokrótce co tu robię i dlaczego.

Właśnie udało mi się zakończyć etap bycia rozchwianą emocjonalnie romantyczką z głową pełną marzeń, pomysłów i celów do osiągnięcia. Teraz jestem rozchwianą emocjonalnie romantyczką z dłońmi sięgającymi po to wszystko.

Po dogłębnych analizach wychodzi na to, że od września mogę się nazywać współtwórcą największego Cudu do jakiego może przyczynić się człowiek, bowiem w moim brzuchu od tego czasu rośnie mała Istota. Istota, którą wspólnie z moją lepszą połówką musimy przygotować do wejścia w dzisiejsze realia tego pięknego, choć zahukanego świata. Zdajemy sobie sprawę z tego jak ogromne jest to wyzwanie, ale jak to kiedyś rzekł Juliusz Cezar: „Kości zostały rzucone.” Poza tym właśnie przez tę świadomość postanowiłam założyć tę stronę. Wierzę, że wspólnie wejdziemy w ten świat rzeczywistej dorosłości.

Wcześniej miałam zbyt małe doświadczenie na temat tego wszystkiego czym teraz chcę się z Wami dzielić. Po kilku latach życia na własnym garnuszku, po sporej ilości kłótni, porażek i sukcesów, po stworzeniu trwałego, pięknego związku, po wielu eksperymentach w kuchni i w łóżku, no i w końcu po zajściu w pierwszą ciążę – mam o czym do Was mówić (i o co Was pytać ;)).

Wiem, że teraz, w obecnych czasach istnieje mnóstwo młodych ludzi tworzących nieświadomie niezrzeszoną grupę, która boryka się z tymi samymi problemami co ja. Życie okazuje się bardziej wymagające niż wcześniej sądziliśmy. Uświadamiamy sobie, że szkoła wcale nie uczy nas tych najpotrzebniejszych rzeczy. Ba! Nawet nas nie ostrzega przed tym co nas później czeka. Wiemy, że żyjemy, a na końcu jest śmierć. Ale co z tym, co mamy pomiędzy?

Właśnie o takich większych i mniejszych sprawach chcę z Wami dyskutować. Na początek chciałabym się dowiedzieć co dzisiaj zaprząta Wasze myśli? Problem w związku? Właśnie dowiedzieliście się, że zostaniecie rodzicami? Macie problem ze swoim tatą/mamą? Podzielcie się tym ze mną w komentarzu. Być może mamy teraz w głowach dokładnie to samo.

Comments

comments

Leave a Comment