Gorzej niż Blue Monday.

Są takie tragiczne dni, kiedy jedna butelka wina to za mało, paczka fajek mimo niepalenia nie wystarcza a powyciągane dresy odpowiadające temu nastrojowi akurat są w praniu. Nie wiadomo czy to sprawka podstępnego PMS, czy to znów jakaś zasrana burza magnetyczna, niskie ciśnienie czy jakiś głęboko zakorzeniony problem sprzed 12 lat. Nieważne na co zwalimy winę, to się po prostu dzieje.

Trzeba być przygotowanym na to, że przychodzi taki dzień jak ten.

Nie chcesz tu być, nie chcesz robić, tego co robisz, nie chcesz się z tym zmagać. Może i wiesz co Ci dolega, ale pozostawiasz to dla siebie, bo to jest pewne w 300%, że nikt nie przysiądzie nad Twoim problemem i nie wniknie w niego tak jak Ty to robisz.
Łamiesz się, spadasz, całujesz się z ziemią i nie masz zamiaru wstać. Rwiesz włosy z głowy albo i nie, bo szkoda Ci ich po ciąży. Zastanawiasz się czy już wypada się rozpłakać, szlochać i wyć na przemian czy jeszcze może poczekać do północy.
Zagryzasz wargi obmyślając ile jeszcze takich momentów przed Tobą i czy w ogóle warto ich dożyć. Czy zawsze już będziesz najsamotniejszym człowiekiem na świecie w takich chwilach? Każdy z nas to kiedyś przerabiał, szczególnie płeć piękna. Dziś nadszedł mój słaby dzień. Właściwie to tydzień. Szczerze mówiąc to nawet miesiąc.

„Straszna chała w głowie”

Czuję się trochę jak spierdolina totalna, jak przeżuty kawał mięcha, który zostaje ominięty szerokim łukiem nawet przez głodującego psa. Jestem jak opuszczona, niedziałająca latarnia morska. I stoję tak sobie, i dławię się myślami, i czekam aż ktoś, kurwa, podejdzie i przytuli. W takich właśnie momentach trochę żałuję, że wystrzeliłam jak rakieta na drugi koniec Polski i nie mam pod ręką mamy, siostry albo nawet tego psa, żeby się przytulić i popłakać.

Mam Dzidziutka, ale jego przerażenie kiedy widzi mamę „potarganą przez czas i przez miejsce” (cytat z „Bakteryja” – happysad) skutecznie powstrzymuje mnie od całkowitego rozkładu. Mam też Księcia z Bajki, ale aktualnie „bajkę” możemy wymazać i tak pozostaje tymczasowo Książę bez tytułu.

Mam ochotę krzyczeć i milczeć jednocześnie. Rozwalić coś a potem siedzieć trzy doby, żeby to skleić. Wykopać dół a następnie machać całą noc łopatą, żeby zaklepać tę niepotrzebną dziurę. Siedzi we mnie

„BEKSA! 

Już, już, już,
Nie wytrzymuję tempa,
wszystko, kurwa, skręca”. 

( A. Rojek – „Beksa”)

Siedzi beksa i chciałabym, żeby się już ze mnie wyniosła.

 

Czego jeszcze mi potrzeba oprócz błękitnego nieba?

Zastanawiam się, analizuję, czytam i dochodzę do wniosku, że wszystkie kobiety chcą tego samego (jak jest z mężczyznami nie mam pewności).

Traktowania poważnie nie tylko nas, ale naszych uczuć i potrzeb.

Jest przecież zawsze ta jedna osoba, która posiada magiczną różdżkę (i nie chodzi mi tu wcale o żadną część ciała :>) i jednym jej skinieniem potrafi postawić nas na nogi. W moim przypadku istnieje jeden człowiek na świecie, który w sekundzie potrafi rozpieprzyć mnie doszczętnie, ale też w pół sekundy przywrócić we mnie cechy życiowe i wprowadzić w euforię. Zbyt rzadko korzystamy z magii. Nasuwa mi się pewna myśl, która będzie puentą mojego dzisiejszego wywodu.

Żyjemy tak, jakbyśmy mieli przed sobą nie wiadomo jak dużo czasu. A gdyby tak zatrzymać się, pomyśleć NAD SOBĄ, następnie nad tymi, których KOCHAMY i zastanowić się jak nasze postępowanie powinno się zmienić, aby uszczęśliwić i SIEBIE i osoby, które na nas POLEGAJĄ? A gdyby tak zdecydować, że mamy być szczęśliwi DZISIAJ i przestać roztkliwiać się nad jutrem, które nie wiadomo czy w ogóle nadejdzie? A gdyby poświęcić komuś całego siebie i stanąć na rzęsach, żeby go uświadomić, że jest kochany najbardziej na świecie?

Weź czyjeś życie w swoje ręce. Na chwilę.

Jeśli tu jesteś, jeśli już to czytasz – zamknij kompa/odłóż telefon, podejdź do ukochanej osoby, do żony, dziewczyny, córki, syna czy rodziców i powiedz im coś miłego. Pokaż im w jakiejś drobnostce, że kochasz, że myślisz nad nimi, że chcesz aby byli szczęśliwi. Zrób to tak, aby o tym wiedzieli. Serio mówię. Pogłaszcz dziecko po głowie i powiedz, że ułożyło najpiękniejszą wieżę z klocków jaką widziałeś. Weź mamę za rękę i podziękuj za wszystko, co dla Ciebie zrobiła. Pomóż tacie zreperować tego starego trupa, który kiedyś był rześkim Volvo. Oddaj siostrze jej bluzkę i dorzuć w podzięce czekoladę. Weź żonę w ramiona, spójrz jej w oczy i z głębi serca powiedz, ile dla Ciebie znaczy i że pięknie wygląda nawet z tą rozmazaną kreską na oczach. Kup nową maszynkę do golenia swojemu Facetowi, żeby przestał się zacinać. Zrób coś, co wywoła uśmiech na czyjejś twarzy. Może dzięki temu tej właśnie osoby nie odwiedzi dziś „Beksa”.

 

 

Comments

comments

komentarze 2

Leave a Comment